Przejdź do sklepu
Logo

Wróg - Recenzja

Charlie Higson
Odradzane dla: Miłośników lekkiej literatury   Wielbicielek Harlequina  
Data recenzji:
Recenzent: Łucja Wczugo
Wróg

Londyn opanowała tajemnicza zaraza, która zmienia wszystkich dorosłych w krwiożercze bestie...

Jeśli wśród czytelników znajdują się osoby, które zapoznały się z Władcą much Goldinga, to z pewnością pamiętają dojrzałość, którą charakteryzowała się ta książka oraz wspaniały pomysł, na jakim oparta została fabuła. Wróg Charliego Higsona upadł niestety bardzo daleko od przysłowiowej jabłoni, którą jest wyżej wymieniona lektura. Choć, w zarodku, zapewne mógł pretendować do miana literatury na wysokim poziomie.
 
 
Londyn opanowała tajemnicza zaraza, która zmienia wszystkich dorosłych w krwiożercze bestie wyglądem przypominające zombie, tyle że zorganizowane i jako tako myślące. Grupa dzieciaków próbuje przeżyć z dnia na dzień i nie zastanawiać się nad swoją przyszłością. Jednak pewnego dnia trafia do nich przybłęda. Dziecko twierdzi, że szukało ich oraz innych ocalałych i proponuje im przeniesienie w miejsce nienarażone na ciągłe ataki ze strony dorosłych, a przy tym całkowicie opanowane przez inną grupę małoletnich, którzy są chętni do przyjęcia nowych. Bohaterowie wyruszają w niebezpieczną podróż ulicami Londynu. Nie wszyscy dotrą na miejsce, nie wszyscy dotrwają do końca tej historii.
 
Największą wadą powieści są jej nieklasyfikowalność pod względem wieku odbiorców oraz zakończenie. Cała reszta mieści się gdzieś pomiędzy przeciętną a powyżej przeciętnej, co sprawia że Wróg wcale nie jest taką złą książką. Jednak wracając jeszcze do minusów, to mnie, jako dorosłemu czytelnikowi niektóre momenty wydawały się mało ciekawe lub też jawnie dziecięco-naiwne. Było mi także trudno utożsamić się z bohaterami, którzy mieli od czterech do trzynastu/czternastu lat. Z kolei nastolatek, któremu lekturę podarowałam stwierdził, że są w niej momenty drastyczne, których wolałby nie czytać. Natomiast zakończenie było dla mnie całkowicie niezrozumiałe, ale może taki odbiór był wynikiem braku zaangażowania w lekturę.
 
Zaletą książki jest jej wydanie, oprawa jest interesująca (choć nie powalająca), a brzegi kartek są czarne, co komponuje się z okładką takiego samego koloru. Jedyny mankament to przekład niektórych dialogów – mam wrażenie, że gdyby tłumacz wykazał się odrobiną finezji mogłyby one brzmieć lepiej.
 
Jeśli chodzi o plusy fabularne to autor z całą pewnością chciał oddać odczucia towarzyszące małoletnim bohaterom podczas czegoś podobnego do końca świata, choć wydaje mi się, że nie do końca mu się to udało. Opisany świat przedstawił pobieżnie, prawdopodobnie w myśl zasady, że liczy się cel a nie droga do niego – zapomniał chyba, że jest odwrotnie. Z drugiej jednak strony wspomniany już przeze mnie nastolatek, którego jedną opinię zdążyłam już wyrazić wspomniał mi także o tym, że książka jest świetna…

Zdecydowanie jest to pozycja dla młodszego czytelnika, jednak rodzicom radzę wpierw zapoznać się z lekturą, a dopiero potem prezentować ją.
 
Łucja Wczugo
PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij