Przejdź do sklepu
Logo

Dzieciak rządzi - Recenzja

Tom McGrath
Odradzane dla: Żądnych przygód  
Data recenzji:
Dzieciak rządzi

BabyCorp

Animowana historia o tym, jak to szef-dzidziuś pojawia się w rodzinie, by wypełnić tajną korpo-misję zainteresowała pewnie niejednego dorosłego żądnego rozrywkowej komedii w jakże poważnym świecie codzienności (pierwsze box officowe wyniki mówią same ze siebie). Podczas seansu pojawia się jednak nieco intrygujące zapytanie o grupę docelowych odbiorców, jakich autor miał na myśli i dowód na niewykorzystany potencjał...

W świecie najnowszej animacji studia DreamWorks poznajemy Tima, który czerpie garściami z życia jedynaka. Rodzice poświęcają mu całą swoją uwagę, rozpieszczając i troszcząc się o jedynego syna. Kres beztroskiego dzieciństwa chłopca jest jednak blisko, gdy na świat przychodzi jego braciszek. I tutaj warto zadać sobie pytanie, skąd się biorą dzieci? Ano według Michaela McCullersa (scenariusz) dzieci biorą się z korporacji Baby Corp. To, jak właściwie powstają oraz jak połączyć ten fakt z ciążą kobiety w bajce, ciężko zrozumieć. Idąc dalej, takie "wyprodukowane" niemowle przechodzi pewnego rodzaju test, który kwalfikuje je albo jako członka danej rodziny, albo jako korposzczura, który ma do wykonania pewne zadanie. Takim oto małym-dorosłym w garniturku zostaje nasz główny bohater. Jego niecne zamiary dostrzega jedynie starszy brat, który pojawieniem się nowego członka rodziny nie jest zbytnio usatysfakcjonowany. Rodzice jednak nie dają się bujnej wyobraźni starszaka, więc ten z niepożądanym intruzem musi sobie poradzić sam.

Za kamerą produkcji stanął Tom McGrath, twórca m.in. Madagaskaru, Megamocnego czy Shreka 3. I muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana brakiem oryginalności w Dzieciaku... Jedyne źródło żarów pochodzi od stereotypowego pracownika korporacji, a jedyne napięcie, które towarzyszy widzowi podczas seansu to niekończące się oczekiwanie na niespodziewane wypadki czy zwrot akcji. Niedoczekanie.

Warto jednak zwrócić uwagę na pewną mądrość wypływającą z animacji. Zdaje się, że twórcy dorosłemu widzowi chcieliby pokazać, jak wygląda czy może wyglądać w oczach dziecka pojawienie się młodszego rodzeństwa, które siłą rzeczy kradnie całą uwagę ukochanych rodziców. Druga sprawa to dziecięca wyobraźnia, która nasze pociechy potrafi zabrać do zupełnie innego świata - i ten motyw jest naprawdę wzruszający!



Pozostaje określić dla kogo właściwie jest to film. Z jednej strony sugestywne nawiązania do korporacyjnego życia zrozumie młody oraz dorosły widz i do niego są one zapewne kierowane. Twórcy zmuszają także do refleksji i rachunku sumienia rodziców obecnych na sali, a najmłodszym zapewniają animację na odpowienim poziomie (chociaż jest taki jeden moment, którego być może dzieci nie powinny widzieć). Końcem końców, aby nie wynudzić się za bardzo obraz polecam rodzicom z dziećmi oraz młodym, którzy chcieliby do kina zabrać młodsze rodzeństwo.


Aleksandra Drawska

Zobacz

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij