Przejdź do sklepu
Logo

The Knick - Recenzja

Jack Amiel; Michael Begler
Odradzane dla: Wielbicieli komedii   Miłośników fantasy  
Data recenzji:
Recenzent: Kino Domowe
The Knick

Rozczarowuje czy zaskakuje?

Jest przeciwnik, który nie przegrał żadnej walki. Ma za sobą najdłuższe pasmo zwycięstw w historii. A my występujemy przeciwko niemu. Walczymy z Bogiem. Jak nie stracić nadziei? Jeśli uzyskam dla pacjenta rok życia, to choć tymczasowa, ale jednak to wygrana." Ten fragment, który cytuję luźno z pamięci, to credo głównego bohatera serialu Cinemax, The Knick. Doktor John W. Thackery ma olbrzymie ego, niesamowite umiejętności, problemy z używkami i wredny charakter. Skądś znamy ten typ, czyż nie?
 
Od doktora House różnią go przede wszystkim warunki pracy. Podczas gdy ten pierwszy miał na jedno skinienie dostęp do największych zdobyczy współczesnej medycyny, Thackery pracuje w Nowym Jorku w 1900 roku. Nie ma antybiotyków, rękawiczek, narzędzi chirurgicznych, a los pacjentów leży w rękach ambitnego zespołu chirurgów oraz pielęgniarek, którzy dzięki pionierskim rozwiązaniom i podejmowaniu ryzykownych działań starają się wyrwać ich ze szponów śmierci. Medycyna nie zdaje sobie jeszcze sprawy ze skutków ubocznych oraz działania uzależniającego kokainy. 
 
Także szpital, Knickerbocker, jako instytucja zdrowia, funkcjonuje inaczej - zadłużony, uzależniony od pomocy wpływowej rodziny Robertsonów, czyha na bogatych pacjentów, którzy sowicie zapłacą za opiekę. Trafiający tam pacjenci równie dobrze mogliby zasiąść za ruletką i obstawiać swój los.
 
Po pierwszym odcinku wyraziłam swoje mieszane odczucia, po ostatnim mogłabym je w większości zacytować. The Knick pragnę pochwalić przede wszystkim za odrobienie lekcji z historii medycyny. Twórcy nawiązali współpracę ze specjalistami, wypożyczają sprzęt chirurgiczny z prywatnych zbiorów. I to widać. Scenografia, kostiumy, aktorstwo również z wysokiej półki. Gryzę się jednak w obszarach najważniejszych - fabuły i emocji, które ułożyły się z odcinka na odcinek w sinusoidę. Na początku, gdy dominował wątek doktora Thackery'ego, a pozostałe były stopniowo budowane, trudno mi było się zaangażować. W czwartym czy piątym odcinku zaczęły się świecić oczy - na dobre rozkręciła się akcja wokół Algernona (najmocniejsza część produkcji), bardzo ciekawe interakcje i wydarzenia pojawiły się także na drugim planie. Niestety pod koniec tempo znów spadło, znów wszystko kręciło się wokół postaci pierwszoplanowej i mało interesującego wątku miłosnego, więc zakończyłam sezon rozczarowana. 
 
W sierpniu pisałam: Mam nadzieję, że w kolejnym odcinku fabuła ruszy z kopyta, a my dostaniemy pełnokrwistą, brutalną opowieść o historii medycyny oraz nowojorczykach - tych różnych ras, narodowości i warstw społecznych. Bez tego serial może rozwinąć się w piękną, acz poprawną wydmuszkę. Po której stronie opowiedział się The Knick? Jak dotąd nie znalazłam w nim nic przełomowego i nowatorskiego, a balansuje niebezpiecznie na tej drugiej granicy. Dam drugiemu sezonowi szansę, jednak dostaje ostrzeżenie.
 

Kino Domowe
www.filmynakanapie.blogspot.com

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij