Przejdź do sklepu
Logo

Chłopcy, zguba - Recenzja

Jakub Ćwiek
Odradzane dla: Dzieci   Anarchistów  
Data recenzji:
Chłopcy, zguba

Motorynka – o powieści „Chłopcy, Zguba” Jakuba Ćwieka

Kiedyś, dawno temu byłem małym chłopcem. To jest fakt empirycznie sprawdzony. Wtedy nie było jeszcze tego… no… „dżender”, czy jakoś tam. Zawsze chciałem być kowbojem, Indianinem nigdy. Nuda i tyle. Pędziłem po leśnych ścieżkach, na złamanie karku, moim czerwonym Wigry 4. Razem z tatą oglądałem z zapartym tchem westerny (pamiętam W samo południe, Rio Bravo…). To było to, co wtedy tygrysy lubiły najbardziej.

Bycie dzieckiem miało swoje niezaprzeczalne uroki, jak choćby ten – zero odpowiedzialności za cokolwiek. Czas płynął. Wiatr szumiał we włosach. Rower przestał wystarczać. Zapragnąłem mieć motorynkę. Łooo, to było to. Mo-to-ryn-ka! Moje marzenie. Miniaturowy „czoperek”, cudowna wietrzy-pacha. Codziennie chodziłem do „Sklepu Żelaznego” pani Adeli Hoppke. Już prawie miałem zostać swobodnym jeźdźcem, gdy nagle u babci zjawili się moi rodzice i… dupa. Dowiedziałem się wtedy, że mogę zginąć przez „to coś” - jak „Moniusie” nazwała mama. Pozostało mi Wigry 4. Byłem blisko zostania, nieświadomie oczywiście, jednym z Chłopców od Jakuba Ćwieka. Dopadła mnie dorosłość. Zrobiła to niepostrzeżenie. Zadziałała z zaskoczenia. Tak samo jak Ćwiek na kartach swojej powieści prawie uśmiercając wróżkę – Dzwoneczka. Trzy strony i chciałem mu załadować w zęby. Co ty Kuba robisz? Historia Piotrusia Pana bez Dzwoneczka to jak ciepła wódka wypita na plaży w upalny dzień. Obrzydliwe! Uff. Przeżyła, ale została sama. Chłopców nigdzie ani widu ani słychu. Wszędzie Cień. Nawet w samo południe. Jaki Cień? Ano ten Piotrusia Pana. Jego drugie, mroczne ‘ja’. Myślę Kuba, że właśnie o tym jest twoja powieść. Opowiada o walce z nieuchronnie zbliżającą się dorosłością. Tup, tup, szur, szur. Idę po ciebie koleżko – mruczy do każdego z nas.

 

W końcu włosy rzedną, zmarchy się pojawiają i już nas ma. Przynajmniej zewnętrznie. Walczcie o młodą duszę – woła Ćwiek. Walczcie do ostatniego tchu. Zapomnijcie o tym, że Wasze dzieci są cudowne. One są okrutne, bo nie mają możliwości ustalenia punktu odniesienia w stosunku do swoich czynów. Bo i po co. Dziecinność ma swoje prawa. Tak po prawdzie Piotruś Pan to był kawał… pi… pi. Szok. Szacun Kuba. Kawał dobrej, rozrywkowej roboty. Ale nie do końca. Pod spodem jest drugie dno. Tam leży William Golding. Ten do Władcy much. Jak go odkryjecie, historia Chłopców przestanie być zabawna. Jednak póki co, bawmy się. Niech ryk maszyn zagłuszy kołatające się w mózgownicach jeźdźców, obecnych i przyszłych, czarne myśli o okrucieństwie dzieci czy przerażającej ich dorosłości. Chwilo trwaj! 

Michał Fijałkowski

Żródło zdjęć: http://jakubcwiek.pl/

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij