Przejdź do sklepu
Logo

Hardboiled. Antologia nowel Neo-Noir - Recenzja

Praca zbiorowa
Odradzane dla: Wielbicieli pięknych powieści  
Data recenzji:
Hardboiled. Antologia nowel Neo-Noir

Mariaż komiksowego horroru, cyberpunku i onirycznej grozy z czarnym oldschoolowym kryminałem

Specyficzny, brudny i mroczny klimat noir fascynuje głównie przez swoją niejednoznaczność. Nie ma tu czystych, klarownych granic między dobrem a złem, a bohaterowie z pewnością nie są kryształowi. Cynicy i desperaci, bezwzględni, żyjący wg własnego, niekoniecznie mającego związek z prawem, kodeksu. Kobiety to swoiste wampy, tajemnicze femme fatale, którym nawet na jotę nie można ufać... I miasto. Zawsze jest miasto, z pozoru podobne do innych, ale brudniejsze, bardziej zakurzone, mocniej śmierdzące, zwykle spłukiwane strugami deszczu lub zasnute mgłą. Kryminały noir miały swoje złote lata i swoich mistrzów, jak Raymond Chandler czy Dashiel Hammett. Dziś macie okazję sięgnąć po książkę, która oddaje swoisty hołd tej klasyce, jednocześnie znacząco wykraczając poza jej ramy. Panie i panowie - oto Hardboiled!

Czym jest hardboiled? Patrząc na tytuł w jego pierowtnym, oryginalnym znaczeniu, mamy doskonałą zapowiedź tejże antologii. H-B to nic innego jak najbrutalniejsza, najbardziej mroczna odmiana czarnego kryminału, mająca być w swych początkach zbuntowanym głosem amerykańskiej literatury przeciw skostniałym ramom brytyjskiej literatury kryminalnej. Jednocześnie w przypadku serwowanej nam przez Wydawnictwo Gmork literatury to synonim znakomitej porcji rozrywki, sygnowanej przez znaczące nazwiska. Słodzę? Cóż, nie jest to pierwsza antologia, której pomysłodawcą i redaktorem jest Juliusz Wojciechowicz. Po znakomitym Pokłosiu już wiem, czego można się po nim spodziewać. A i kolejne nazwiska na liście autorów zapowiadają mocny kawał literatury. Wspomniany Wojciechowicz, ale też Ziębiński, Zychla i Mikołajczyk to autorzy, obok których nie zwykłem przechodzić obojętnie. I choć to twórcy skrajnie różni, świetnie poradzili sobie z odświeżeniem konwencji noir.

Każdy z autorów podszedł do tematu mocno indywidualnie, zupełnie inaczej kreując swoją wizję hardboiled. Tak naprawdę najbliżej obiegowego postrzegania gatunku znalazł się Robert Ziębiński ze swoim Śpij, kochanie, śpij. Klasyczna historia kryminalna o cynicznym detektywie, która najwyraźniej odwołuje się do standardów kryminału noir. Zakończenie z całkiem niezłą puentą. Może nie było wielkiego zaskoczenia, a tekst służył bardziej odniesieniu się do stylu i atmosfery noir, jednak mam wrażenie, że nie o samą zagadkę kryminalną Robertowi chodziło, że zepchnął ją do poziomu tła, by móc przedstawić na pierwszym planie opowieść o swoim detektywie, w warstwie bardziej obyczajowej. I to mu się udało.

Juliusz Wojciechowicz zabiera nas do dziwnego miasta, które nie tylko jest mocno odreralnione już na wstępie, ale staje się z każdą stroną tekstu jeszcze dziwniejsze. Cudowny styl, który zachwycał mnie od pierwszego zdania (Laleczki lgną do mnie, jak kocięta do mleka - no kurde, no!) prowadzi nas do zakończenia, które trochę mnie jednak zawiodło. Wiem, miał być suspens na koniec, miało być mocne uderzenie, finał z pompą... jednak nie do końca je kupuję i trochę, moim zdaniem, tekst na tym stracił. Widzę w  Lanie potencjał na dłuższą nieco, bardziej rozbudowaną historię. Może to psuje mi odbiór zakończenia? Niewątpliwie chciałem więcej.

Marek Zychla w Ambisentencji serwuje nam historię tak dziwną, jak sam tytuł. Szczerze, długo nie mogłem wgryźć się w tę oniryczna opowieść, całkowicie odrealnioną, bardziej przypominającą senny majak, niźli kryminał noir. Jednak coś w sobie ma ten tekst, że chcesz przerwacać strony, chcesz czytać kolejne zdania. Musisz poznać zakończenie, by zrozumieć. Nie będę wam go zdradzał - zepsułbym przyjemność czytania - jednak niewątpliwie w doskonały sposób spina całość tekstu finalną, wieńczącą klamrą. I wszystko, co zdawało się nie mieć sensu, zyskuje go w mgnieniu oka. Jeśli czytaliście Pokłosie, to wiecie już, czego się po Marku spodziewać. W Hardboiled wypada nawet lepiej.

Chińska podróbka Kornela Mikołajczyka tchnie mi bardzo mocno prozą Dicka, z czasów  Czy androidy śnią o elektrycznych owcach (znaną szerzej pod tytułem Blade Runner). Nieco ironiczne, nieco groteskowe, mocno pietnujące naszą konsumpcyjno - korporacyjną rzeczywistość i zamknięte w zgrabnie napisaną, choć może nieco banalną opowiastkę kryminalną. Co nie czyni Chińskiej podróbki tekstem złym. Wręcz przeciwnie. Chyba najlżejsza historia w zbiorze jest swoistą odskocznią - nie bez powodu na końcu książki - od mrocznych, dusznych tekstów pozostałych twórców. Mamy oczywiście u Mikołajczyka ten brud, to obskurne, otulone deszczem i mrokiem miasto, mamy ciasne klitki korporacyjnych mieszkalniaków, mamy depresyjne poczucie braku własnej wartości i beznadzieji, serwowane nam przez głównego bohatera. Jednak Kornel umiejetnie przypomina, że odrobina ironii też jest ważna.

Antologię otwiera wstęp napisany przez Mariusza Czubaja, który - dla niewtajemniczonych - nakreśla bardzo skrótowo historię gatunku oraz jego pobieżną, acz sensowną charakterystykę. I to dobre zaproszenie do lektury Hardboiled. Ja zastanawiam się, czy autorzy rozważają opcje Hardboiled II? Dobrze by było. Polecam!



Mariusz "Orzeł" Wojteczek

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij