Przejdź do sklepu
Logo

Kasacja - Recenzja

Remigiusz Mróz
Odradzane dla: Miłośników lekkiej literatury  
Data recenzji:
Kasacja

Manipulacje, intrygi i bezwzględny prawniczy świat…

Interesująca próba stworzenia polskiego kryminału sądowego, choć porównania z fabułami Donny Tartt czy Johna Grishama są nieco na wyrost.

W powieści Mroza mamy całkiem udany opis starań prawników z renomowanej kancelarii, którym przypadła obrona brutalnego i perwersyjnego mordercy pary młodych ludzi – kto bowiem poza osobą niespełna rozumu chciałby przebywać dziesięć dni w mieszkaniu z rozkładającymi się powoli zwłokami? Przekonująca narracja aż do rozwiązania, które stawia wszystko na głowie, ale nie dlatego, że taki akurat finał byłby niedorzeczny – w prawniczych pojedynkach, zwłaszcza u nas, wszystko chyba jest możliwie, zresztą postępowanie bohaterów właśnie tego dowodzi.

Autor zadał sobie sporo trudu, by uwiarygodnić koncepcję i w zasadzie można mu wierzyć bez zastrzeżeń. Metody działania kancelarii – tak szeregowych wyrobników jak i wspólników czy partnerów (mówię o stopniach zależności korporacyjnej, nie powiązaniach prywatnych) – nie budzą moich wątpliwości, podoba mi się kuta na cztery nogi indywidualistka, jaką jest mecenas Joanna Chyłka, opiekunka („patronka” w gwarze kancelarii) świeżo upieczonego aplikanta Kordiana Oryńskiego. Młodziak („Zordon”, jak go ochrzciła Chyłka) też zresztą potrafi wzbudzić sympatię czytelnika, nie jest to bowiem szmondak, którego poniewierają wszyscy kancelaryjni i sądowi prawnicy, ale potrafiący tupnąć nogą chłopak. Za to tupanie mało nie traci życia, dybią bowiem na niego zarówno ludzie w kancelarii jak i prawdziwi złoczyńcy. Wątek ten jest kompletnie bałamutny i nieprzekonujący, groźby wobec rodzin pozostają dosłownie papierowymi strachami.

Mało to istotne, bo autor chyba pojął w pewnym momencie, że grozi mu klasyczny embarrasment of riches, nadmiar dóbr – trzeba jednak być praktykującym prawnikiem z zawodu, by móc napisać w pełni przekonujący kryminał sądowy. Skupił się w porę na samej procedurze, co słuszne, choć pozostawił wiele otwartych wątków – w tym jakże obiecujący (autor sam to przyrzekł) romans pary protagonistów. Na jego skonsumowanie przyjdzie czytelnikowi poczekać; okazja z pewnością się zdarzy, polskie prawo tak pełne jest niedoróbek, że para ambitnych bohaterów będzie się mogła wykazać. „Prawo zostało odrealnione, oderwane od rzeczywistości – mówi Chyłka. – Nie chodzi już o to, by się na coś przydało. Nie jest instrumentem poprawiającym życie obywateli. Stało się narzędziem w rękach prawników, za pomocą którego możemy zapłacić za nasze chaty i samochody”. A spektator – widz bądź czytelnik – może się gapić na to do woli.

Grzegorz Sowula

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij