Przejdź do sklepu
Logo

Krucze Pierścienie: Dziecko Odyna. Zgnilizna. Evna. - Recenzja

Siri Pettersen
Polecane dla: Miłośników fantasy
Odradzane dla: Fanów kosmosu  
Data recenzji:
Krucze Pierścienie: Dziecko Odyna. Zgnilizna. Evna.

Znakomity cykl o niszczącej sile władzy, miłości i poszukiwaniu swojego miejsca

Jak to jest, czuć się obcym? Społecznym wyrzutkiem, piętnowanym przez swoją odmienność? Wyobcowanym nawet nie w jednym, ale w trzech światach, bo z gruntu nie przynależy się do żadnego, choć w jakimś stopniu jest się częścią wszystkich?

 

To czuje Hirka - młoda dziewczyna, która jest ośmieszana wśród aetlingów, bowiem brak jej ogona - cechy dla mieszkańców Ym charakterystycznej. Nie umie też - z czego długi czas nie zdaje sobie sprawy - poczuć Evny, życiodajnej energii, która krąży w żyłach Ziemi i ma zarówno moc, by niszczyć, jak i tworzyć. Rytuał, mający określić siłę kontaktu z Evną i przydatność każdego z młodych aetlingów jest nie tylko swoistym obowiązkiem, ale i tradycją, częścią historii i dziedzictwa w Krainach Ym. Jednak dla Hirki będzie on początkiem końca bezpiecznego życia. Od tej chwili zmieni się wszystko, a ona będzie musiała stawić czoło Radzie, odnajdzie miłość swojego życia, a jednocześnie zdąży ją stracić, podróżując między światami i dokonując rzeczy, których nie potrafi sobie z początku nawet wyobrazić...

 

Trzytomowa seria Krucze Pierścienie skandynawskiej autorki Siri Pettersen to wspaniała przygoda w światach, które utkane są na tyle plastycznie, że w swojej fantastyczności nie zdają się przerysowane, ale potrafią zarówno zachwycić, wzruszyć, jak i przerazić. W nich i w niezwykłej podróży, jaką odbywa młoda bohaterka. I trudno jest mi uwierzyć, że pierwszy tom - Dziecko Odyna - było dla pisarki debiutem literackim. Znaczna ilość nagród, jaką otrzymała zarówno pierwsza książka, jak i cały cykl, już tak bardzo - po lekturze - nie dziwi.

Przyglądam się Kruczym Pierścieniom jako całości, nie rozpatrując jej jako kolejnych, osobnych tomów. Czemu? Bowiem - o ile pierwsza część, wspomniane Dziecko Odyna - zdaje się być względnie zamkniętą całością, to pozostałe dwa na tyle dobrze komponują się z pierwszą książką, że wielka stratą było by ich nie poznać.

 

 

Zgnilizna - czyli tom drugi - zaskakuje konwencją świata przedstawionego. Jak wspaniale odnalazłem się w krainach Ym z Dziecka Odyna, tak z początku spodziewałem się w drugim tomie świata quasi-średniowiecznego, może osadzonej w scenerii złotej ery Wikingów? Cóż, nie to otrzymałem, ale nie mogę powiedzieć, bym poczuł się zawiedziony. Nie chcąc "spojlerować" nie powiem zbyt wiele, jednak drugi tom doskonale kontynuuje opowieść rozpoczętą przez Petersen, jednocześnie znacznie ją rozwijając i poszerzając możliwości fabularne, z których zresztą autorka chętnie korzysta. Tom trzeci - Evna - zamykający cykl, to kolejny świat do poznania, do eksploracji przez Hirkę. Najbardziej obcy, choć z drugiej strony ten, który powinien być - z wielu względów - jej najbliższy.

Jednocześnie Siri Pettersen nie zapomina w kolejnych częściach o krainach Ym, w których dzieje się wiele i nie zawsze są to rzeczy dobre... Opowieść snuta jest wielotorowo, z równym naciskiem na „tu”, jak i „tam”.

Opowieść o Hirce Bezogoniastej, zwanej też Zgnilizną, Dzieckiem Odyna, Człekiem lub Sulni to wspaniała, rozbudowana historia o poszukiwaniu swojego miejsca. O wyobcowaniu, odrzuceniu i zmaganiu się z bezpodstawnym ostracyzmem. To historia o odnajdywaniu siebie i o tym, co można i należy poświęcić dla miłości. I dla jakich idei i wartości można i należy poświęcić miłość.

To także opowieść o żądzy władzy u wielu i o jej brzemieniu u tych, którzy wcale jej nie pragną, a mimowolnie zostaną ją obarczeni. To historia pychy, która pozwala wznieść się ponad maluczkich, ale też o tym, że upadek stamtąd ma posmak dużo bardziej gorzki i bolesny

Seria nie ma w sobie nic z ckliwości typowego romansu, choć wątek miłosny ma znaczący wpływ na fabułę. Autorce udało się jednak uniknąć tendencyjności w jej ukazaniu. Niby zakazana miłość, niby uczucie niemożliwe - z wielu względów - do spełnienia, ale jednocześnie pokazane w sposób zgrabny i nieprzesłodzony. Oraz obudowany wieloma wątkami urozmaicającymi tę niezwykłą opowieść.

Jak wspomniałem, Krucze Pierścienie to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu siebie. Pozornie utarta konwencja historii fantasy, gdzie społeczny wyrzutek okazuje się być wybrańcem i tu się sprawdza, ale jednak ma wystarczająco mocne odchylenie od szablonu, by nie uznać jej za wtórną.

Wojna w powieści zwykle nie jest wyborem, a splotem niefortunnych okoliczności i knowaniami ludzi żądnych władzy. I choć zazwyczaj nie sposób jej uniknąć, to bardziej znaczące jest to, że nikogo nie pozostawi bez uszczerbku. Każdego woja naznaczy taką, czy inną skazą, na każdym pozostawi ślad, obedrze z niewinności, która czyniła czystszym. I bezsprzecznie żadne zwycięstwo nie jest do końca dobre, bo każde okupione jest krwią.

Siri Pettersen nie stroni od ruchów odważnych, często zaskakujących, które warstwę fabularną wręcz wywracają do góry nogami. Jednocześnie są to w efekcie zmiany na tyle dobrze umotywowane w konstrukcji opowieści, że zdają się być w pełni zrozumiałe, a może nawet nieodzowne. Kiedy czytałem drugi tom poważnie zacząłem się zastanawiać, czy powieść od razu była zaplanowana jako trylogia, czy kolejne tomy powstały pod wpływem impulsu, jakim był sukces Dziecka Odyna. Jeśli tak, to tym większy szacunek dla autorki, bowiem ani Zgnilizna, ani tym bardziej spinająca wszystko efektownym finałem Evna nie ma w sobie nic z wymuszonego sukcesem płodzenia kolejnych części i całość wydaje się być starannie złożoną na przestrzeni trzech tomów układanką.

 

 

Wspominałem, że główna bohaterka - zresztą, nie tylko ona - podróżuje pomiędzy światami i znaczącą część (zwłaszcza w drugim i trzecim tomie) to podróż, niejako inicjacyjna dla głównej postaci, jednak ciężko Krucze Pierścienie określić mianem opowieści drogi. Ważniejsza jest tu złożoność różnic pomiędzy rasami z odmiennych światów, niuanse politycznych zależności i ugruntowanych historycznie animozji pomiędzy mieszkańcami zarówno w krainach Ym, jak i kastowej, hierarchicznej segregacji społecznej w świecie Umpiri.

Choć może się to zdać nadużyciem, to jednak Petersen najbliżej konstrukcją Kruczych Pierścieni do sławetnej Gry o tron. Owszem, brak im aż takiego rozmachu , jak we wspomnianej sadze Martina, jednak złożoność świata i jego szczegółowy rys społeczno-polityczny oraz dynamizm fabularnych rozwiązań sugerują pewne podobieństwa. Wszak w obydwu cyklach głównym motywem jest władza oraz losy tych, którzy jej łakną za wszelką cenę oraz tych, którzy jej brzemienia chcieliby najchętniej uniknąć, ale przez los są nim obarczeni.

 

Rebis reklamuje tę powieść jako przełom dla gatunku, jaki skandynawska literatura zaserwowała kryminałowi. Czy nie jest to stwierdzenie na wyrost - czas pokaże. Niemniej jednak to znakomita lektura dla tych, którzy szukają inteligentnej, żywiołowej i - co ważne - nieszablonowej literatury fantasy. A o taką ostatnimi czasy rzadko, tym bardziej więc warto sięgnąć po Krucze Pierścienie.

W moje ręce seria ta trafiła niejako przypadkiem i miała być czytana przy okazji. A po pierwszym tomie nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł zacząć czytać drugi...

Jedna z ciekawszych sag - luźno oparta na skandynawskich motywach - jaka ukazała się na naszym rynku.


I do tego ma znakomite okładki, za których projekty odpowiada sama autorka.


Polecam!

Mariusz "Orzeł" Wojteczek

 

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij