Przejdź do sklepu
Logo

Wigilijne psy i inne opowieści - Recenzja

Łukasz Orbitowski
Polecane dla: Fanów opowiadań
Odradzane dla: Fanów biografii  
Data recenzji:
Wigilijne psy i inne opowieści

Kultowe opowieści Łukasza Orbitowskiego w nowej odsłonie

O Łukaszu Orbitowskim teraz głośno. Mówią o nim wszyscy, wszyscy go czytają. No bo jak nie czytać? Skoro zdobył Paszport Polityki, stanowiący swoisty certyfikat wysokiej jakości w kulturze, to teraz, nagle jest dostrzegany. Orbita wypada znać. Z każdej hipsterskiej torby zalotnie wyzierają egzemplarze Innej duszy. Wydawać by się mogło więc, że wzowienie Wigilijnych psów - debiutanckiego zbioru opowiadań Orbitowskiego to typowy skok na kasę, mający wykorzystać jego obecną popularność. Ale, ale! Krakowskie Sine Qua Non nie sięgnęło po Orbita dopiero teraz. Gwoli sprawiedliwości, wydali wcześniej jego znakomitą Szczęśliwą ziemię i podróżniczo - gawędziarskie Zapiski nosorożca. Więc ich romans z tym autorem nie zaczął się od teraz, a wznowienie mocno zakurzonej już książki to swoisty ukłon nie tylko w stronę czytelników, ale i samego autora, któremu pozwala wrócić do źródeł.


Łukasz wspomina we wstępie, że pierwsze wydanie WP osiągnęło sukces artystyczny, jednak nie komercyjny. Czyli - mówiąc wprost - krytycy chwalili wręcz jednogłośnie, jednak książka nie sprzedała się prawie wcale. Dlatego wznowienie tego zbioru jest ważne. Bowiem  - powiem to z całą odpowiedzialnością - Wigilijne psy to jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) książka grozy, jaka ukazała się w naszym kraju po 1990 roku. I nie - nie mówię tego ze względu na chęć przypodobania się autorowi. Orbit jest popularny, wszyscy go chwalą, bo to wielki pisarz jest, więc muszę do tego chóru dołaczyć? Nic z tych rzeczy. Wigilijne... doskonale wpisują się w poetyke literatury grozy, a jest to najbliższa mi konwencja. Jednak ten zbiór to coś więcej. To podręcznik dla każdego początkującego pisarza grozy, jak można/powinno się tworzyć horror. Jak przełamywać konwencje, jak kreować postacie przesycone emocjami, realniejsze, prawdziwsze. 


Bo groza u Orbita jest zwykle tłem, zepchnięta gdzieś na dalszy plan, uzupełniająca opowieść. Odrealniająca ją, owszem, jednak zawsze trochę z boku, na drugim planie. Bo u Łukasza najważniejsi są ludzie. Zawsze oni, najmocniej obecni, najwyraźniej zarysowani. Jego proza jest przesycona emocjami. Nostalgią, smutkiem, rezygnacją. To nie jest lekka łatwa i przyjemna opowiastka. To historie pełne lęku, opowieści o ludziach, których gorzkie realia brutalnego świata po prostu przerastają. 


Weźmy choćby znakomitą Autostradę. To najlepsze, moim zdaniem, opowiadanie zbioru. I jedno z najlepszych tekstów Orbita. Ale nie przez intrygujący, oniryczny motyw samochodów, jadących co noc tam, gdzie nie ma żadnej drogi. To  opowiadanie doskonałe, przez ukazanie postaci, które z rozrzewnieniem wspominają lata młodości, okresu dojrzewania, wkraczania w dorosłość. Kiedy pierwsze, młodzieńcze marzenia deptane są ciężkim butem realizmu. Gorzkiego, może i czasami w prozie Orbitowskiego przejaskrawionego, a jednak uderzającego swą nieuchronnością. 


W opowiadaniach ze zbioru próżno szukać nadziei, niełatwo tu o pozytywne zakończenia. Jest lęk, ból, smutek. Rezygnacja z walki, bo cóż może przynieść walka, skoro ciąży na nas fatum bezsensownych zmagań z czymś o wiele większym, niż możemy pojąć? Często pojawia się w tych historiach motyw diabła. Ale nie takiego zwyczajnego, tandetnego - kreacją z pulpowych horrorów - demona z rogami i kopytami. U Orbita diabeł to subtelny, zakamuflowany oszust, który jest bliżej, niż myślimy. Pan kłamstwa, mistrz intrygi. Doskonale potrafi knuć, mamić, oszukiwać. Wszystko dla czegoś tak ulotnego, jak nasze dusze, nasza radość, nasze szczęście. A co najważniejsze, diabeł, demon u Łukasza czerpie swą siłę z nas samych, z naszych wad i słabości. Z nienawiści, złości, pożądania. To my mu dajemy oręż do ręki. A on nam go wbija w plecy...


Kiedy czytałem tytułowe Wigilijne psy - a opowiadanie to jest pierwszym tekstem Łukasza, jaki w życiu przeczytałem - dostrzegłem jedną ważną rzecz. To nie tak, że Orbitowski przestał pisać grozę. On po prostu od zawsze opisywał swoje lęki. A że zaczął się bać zupełnie innych rzeczy? Dojrzał, wydoroślał. Strachy kryjące się w jego duszy też się zmieniły, urealniły. Teraz bardziej przeraża go bezsens przypadkowej zbrodni bez jakiegokolwiek motywu (jak w Innej duszy), niż dziwaczni, opętani własnym szaleństwem mordercy czy też ucieleśniony diabeł, snujący ci do ucha swój jad.


Wigilijne psy i inne opowieści to z całą pewnością książka niepozbawiona wad, typowych dla debiutów. Orbitowski już we wstępie zaznacza, że nie zgodził się na zbytnią ingerencję redaktorską w teksty. Miały być takie młodzieńcze, buńczuczne. Trochę kulawe, trochę surowe. Ale jednak takie, jakimi po raz pierwszy ukazały się światu. I to - uważam - pokazuje duży szacunek Łukasza do czytelników. Autor nie gra kogoś innego, niż był. Z otwartą przyłbicą stwierdza: "Ok, jestem na szczycie, piszę jak piszę. Ale kiedyś było inaczej. Zaczynałem tak". To doskonała prezentacja kiełkującego, rodzącego się talentu. Przypomnienie, jak zaczynał jeden z najlepszych - bez kokieterii - pisarzy polskich ostatnich pokoleń. 


Łukasz Orbitowski, zaczynając od Wigilijnych psów, pokazał dokładnie to samo, co udało się Jackowi Dukajowi z Lodem. Wyniósł na piedestał literaturę niszową, traktowaną mocno po macoszemu i ignorowaną przez mainstream. Obecnie, choć Orbit stroni nieco od gatunkowej przynależności do horroru, to jednak ma odwagę wrócić do korzeni i pokazać genezę swojego pisarstwa. I choć znajdą się w zbiorze teksty średnie, często wyczuwalnie niedopracowane, czasem wręcz momentami tendencyjne, to jednak zawsze to Orbit. Czyli nawet „średnio” to dużo powyżej przeciętnej. Polecam, z całą serdecznością.

 


Mariusz „Orzeł” Wojteczek

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij