Przejdź do sklepu
Logo

Wilcza godzina - Recenzja

Andrius Tapinas
Odradzane dla: Znawców literatury faktu  
Data recenzji:
Wilcza godzina

Steampunk po litewsku

Mieliśmy w naszym kraju steampunkowych opowieści, jak na lekarstwo. A to przecież wspaniała, barwna konwencja gatunkowa z olbrzymim potencjałem. Potencjałem, które dostrzegło krakowskie wydawnictwo SQN, serwując czytelnikom kolejną powieść - po niedawno rozpoczętym cyklu Mechaniczy Iana Tregilisa - z tego gatunku. I chwała im za to.

Wilcza godzina Andriusa Tapinasa to książka, która zachwyca przede wszystkim kreacją przedstawionego świata. Wilno A.D.1905 olśniewa rozmachem alchemicznej technologii i precyzyjnej kreacji alternatywnej wizji historycznej, filtrowanej przez steampunkową estetykę. Tutaj miasto staje się równoprawnym bohaterem opowieści, dobrze wzbogacając fabułę, która znów sama w sobie tak odkrywcza i skomplikowana nie jest.

Autor skupił się w Wilczej godzinie przede wszystkim na kreowaniu alternatywnego obrazu Wilna i to właśnie największa zaleta powieści. Jak wspomniałem, fabuła nie cechuje się przesadną oryginalnością, a służy jedynie szerszemu zaprezentowaniu perspektywy Wilna w całej jego okazałości, wraz z wewnętrznymi - społeczno-politycznymi problemami. Śmiem twierdzić, że to Wilno właśnie jest głównym bohaterem Wilczej godziny, a postacie je zaludniające - niektóre mocniej wyeksponowane, inne mniej - są tylko i wyłącznie delikatnym urozmaiceniem opowiadanej historii. Ale czy to źle? Absolutnie nie, bowiem kreacja niezwykłej metropolii, wolnego miasta Aliansu jest bardzo mocno zakotwiczona w historii i w doskonały sposób przetransformowana w myśl rozwoju alchemii, która skierowała losy Wilna ( i całej Europy) na tory zupełnie nowe, niż znane nam historyczne prawdy.

Owszem, dzieje się dużo, akcja jest nakreślona sprawnie, z dbałością o szczegóły. Mamy tajemnicze zbrodnie, wojny wywiadów, naukowe odkrycia i alchemiczne tajemnice. Ale dalece opowieści Tapinasa choćby do rewolucyjnego konceptu znanego ze wspomnianej serii Tregilisa, gdzie autor zadaje pytanie, czy mechaniczny człowiek może samodzielnie myśleć i odczuwać. Tutaj także mamy postać mechanicznego człowieka - ujęty w kilku niezależnych wątkach - jednak daleko mu do konceptualnych rozważań Tregilisa. Tutaj są to tylko tak naprawdę elementy tła. Niby stanowiące jedną z głównych osi opowiadanej historii, ale jednak stosunkowo proste w swoim założeniu. Powyższe porównania z Mechanicznym narzucają się same, bo przecież u podstaw obydwu historii stoi koncept myślącej maszyny. Choć u Tapinasa jest to połączenie istoty żywej z mechaniczną, a u Tregilisa zyskanie świadomości i zdolności odczuwania przez czysto mechanicznego człowieka, to rozważania dotyczą analogicznego tematu. I w tym zestawieniu Tregilis zdaje się prezentować lepiej, bo Tapinas zdaje się traktować temat nieco po macoszemu. Nie skupia się na nim aż tak przesadnie, bardziej poświęcając się na kreacji scenografii alchemicznego miasta i nakreśleniu politycznych antypatii pomiędzy mocarstwami. Biomaszyna staje się tu zaledwie elementem - owszem - starającym się spinać fabułę, ale nie wysuwającym się tak naprawdę na pierwszy plan. Wątków w powieści jest wiele i wszystkie zdają się być równie ważne, mające na celu zbudować jak najrozleglejszy, jak najspójniejszy obraz wykreowanego świata.

Autor zdaje się snuć opowieść nieco z przymusu, bo bardziej interesuje go przedstawianie scenerii miasta w jej najskromniejszych niuansach. I to akurat wychodzi mu doskonale. Wilno z opowieści jest mocno skonotowane z tym Wilnem prawdziwym, historycznym - i to kolejna z zalet Wilczej godziny, to odkrywanie nawiązań do postaci, faktów i miejsc realnych, znanych z historii powszechnej. Rzecz jasna tutaj są przetransformowane na język opowieści, skrojone na miarę alchemicznych realiów kreowanego świata, jednak wręcz na każdej stronie da się odczuć odniesienia do rzeczywistego, historycznego Wilna tamtego okresu oraz między mocarstwowych zmagań, jakie w powieści są udziałem wykreowanych miast Aliansu, wciśniętych pomiędzy żądne krwi europejskie mocarstwa.

Reasumując - Wilcza godzina to powieść, którą czyta się przyjemnie, z dynamiczną fabułą i dobrze skreślonymi bohaterami. Pomysł na oś fabularną być może nie jest zbyt rewolucyjny, ale za to estetyka przedstawionego świata niewątpliwie zachwyca. Dla wszystkich, którzy cenią sobie sprawnie skrojoną, steampunkową historię - to rzecz z pewnością godna polecenia. Ja z chęcią wróciłbym do Wilna A.D 1905 z książki Tapinasa, jeśli tylko nadarzy się okazja. Podbudowę starannie wykreowanego świata już mamy, teraz czas na rozwinięcie nieco bardziej zajmujących opowieści.


Mariusz "Orzeł" Wojteczek

PRZEJŚCIE DO SKLEPU
© Portal o kulturze RZECZGUSTU
W związku z nowelizacją Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że nasz serwis internetowy wykorzystuje pliki cookie.

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu oraz zbierania informacji dotyczących odwiedzin na stronie. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki.

Zamknij